Piątek, 6:15 rano, lotnisko Chopina w Warszawie. Agnieszka ma lecieć do Barcelony na długi weekend — bilet kupiony trzy miesiące temu, hotel opłacony z góry, bezzwrotny. Na tablicy odlotów obok numeru jej lotu pojawia się napis CANCELLED. Przy bramce tłum. Pracownik linii powtarza jedno zdanie: "Lot odwołany z powodu strajku. Odszkodowanie nie przysługuje."
Agnieszka słyszy "strajk" i myśli: no cóż, siła wyższa, nic się nie da zrobić. Większość pasażerów wokół niej reaguje tak samo — wzruszenie ramion, frustracja, rezygnacja. A tymczasem za jednym słowem "strajk" może kryć się pięć zupełnie różnych sytuacji prawnych — od takich, w których odszkodowanie przysługuje bezwarunkowo, po takie, w których linia ma rację. Wszystko zależy od odpowiedzi na jedno pytanie, którego Agnieszka nie zadała: czyj strajk?
Ten artykuł wyjaśnia, dlaczego "strajk" to nie jest jednolita kategoria prawna, kiedy linia musi zapłacić mimo strajku, a kiedy może się z tego obowiązku zwolnić — i jak w pięć minut ustalić, w której sytuacji się znajdujesz.
Czyj strajk — pytanie, które zmienia wszystko
Rozporządzenie 261/2004 w preambule wymienia strajk jako przykład zdarzenia, które "może prowadzić do okoliczności nadzwyczajnych". Przez lata linie lotnicze traktowały to jako automatyczne zwolnienie: jest strajk, więc nie płacimy. Trybunał Sprawiedliwości UE rozbił tę logikę na kawałki — i zrobił to serią wyroków, które podzieliły strajki na dwie fundamentalnie różne kategorie.
Kategoria pierwsza: strajk ludzi, którymi linia zarządza — pilotów, załogi kabinowej, personelu naziemnego linii, podwykonawców. Tu odszkodowanie przysługuje. Kategoria druga: strajk ludzi, nad którymi linia nie ma żadnej kontroli — kontrolerów ruchu lotniczego, służb bezpieczeństwa lotniska, ochrony granic. Tu linia może się zwolnić z odszkodowania — ale musi udowodnić, że podjęła racjonalne środki.
Granica biegnie dokładnie wzdłuż pytania: czy linia zarządza relacją z tymi ludźmi? Jeśli tak — konsekwencje konfliktu z nimi są jej problemem. Jeśli nie — mogą stanowić okoliczność nadzwyczajną.
Strajk własnych pracowników — Trybunał nie zostawia złudzeń
Krüsemann przeciwko TUIfly — "dziki strajk" to problem linii
W 2016 roku zarząd TUIfly ogłosił plany restrukturyzacji. W odpowiedzi pracownicy masowo wzięli zwolnienia lekarskie — formalnie nikt nie strajkował, wszyscy byli po prostu "chorzy". TUIfly odwołał loty i odmówił odszkodowań, powołując się na okoliczność nadzwyczajną.
Trybunał w sprawach połączonych Krüsemann i inni (C-195/17) nie zgodził się. Stwierdził, że restrukturyzacje są normalnymi środkami zarządzania przedsiębiorstwem. Przewoźnicy lotniczy są stale konfrontowani z różnicami stanowisk i konfliktami z pracownikami. Ryzyko wynikające ze skutków społecznych takich decyzji wpisuje się w normalne wykonywanie działalności lotniczej. Przyjęcie odmiennego stanowiska — pisał Trybunał — prowadziłoby do obarczenia pasażerów skutkami wewnętrznych problemów linii. A pasażer kupił bilet na lot, nie na uczestnictwo w sporach zbiorowych przewoźnika.
Airhelp przeciwko SAS — nawet legalny strajk to nie okoliczność nadzwyczajna
Sprawa C-28/20 poszła dalej. Tym razem nie chodziło o "dziki strajk", lecz o zwykły, legalny strajk zorganizowany przez związek zawodowy pilotów SAS, przebiegający z poszanowaniem duńskiego prawa pracy. SAS argumentował: strajk jest legalny, zorganizowany przez zewnętrzny podmiot (związek zawodowy), więc wymyka się kontroli pracodawcy.
Trybunał sięgnął po argument konstytucyjny. Prawo do strajku jest jednym z praw podstawowych zapisanych w artykule 28 Karty Praw Podstawowych UE. Właśnie dlatego strajk jest normalnym, przewidywalnym elementem relacji pracowniczych — jednym z możliwych scenariuszy rokowań między pracodawcą a związkami. Jako taki wpisuje się w normalne wykonywanie działalności pracodawcy.
Trybunał odrzucił też argument o rozróżnianiu między strajkami legalnymi a nielegalnymi. Gdyby prawo pasażera do odszkodowania zależało od tego, czy strajk jest legalny w danym państwie, to ten sam pasażer na tym samym locie miałby różne prawa w zależności od krajowego prawa pracy. We Francji strajk jest łatwy do zorganizowania, w Niemczech trudniejszy, w Polsce jeszcze inaczej. Jednolity poziom ochrony pasażerów w całej UE — cel rozporządzenia — byłby fikcją.
TAP Portugal — nawet śmierć pilota to nie okoliczność nadzwyczajna
Najbardziej kontrowersyjny wyrok w tej materii zapadł w sprawach połączonych C-156/22 i C-158/22. Bezpośrednią przyczyną odwołania lotu TAP Portugal była śmierć członka załogi niezbędnego do wykonania rejsu.
Trybunał przyznał, że niespodziewana śmierć nie wpisuje się w normalne wykonywanie działalności ze względu na swoje źródło. Ale — i tu nastąpił punkt zwrotny — środki dotyczące personelu lotniczego wchodzą już w zakres tej działalności. Przewoźnik zatrudniający setki lub tysiące osób jest stale konfrontowany z niespodziewanymi nieobecnościami pracowników. Zarządzanie takimi nieobecnościami — procedury zastępstwa, rezerwa załogowa, elastyczne planowanie — to jego odpowiedzialność.
Orzeczenie wywołało oburzenie w branży. IATA zareagowała publicznie. Ale logika jest konsekwentna z całą linią orzeczniczą: jeśli zarządzanie ryzykiem leży po stronie przewoźnika, to konsekwencje też. Rozsądny przewoźnik planuje załogi z marginesem. Jeśli pojedyncza nieobecność jednego pracownika paraliżuje cały rejs — to problem organizacyjny linii, nie okoliczność nadzwyczajna.
Strajk kontrolerów ruchu lotniczego — tu linia ma rację
Kontrolerzy ruchu lotniczego nie są pracownikami linii lotniczej. Nie są jej podwykonawcami. Linia nie ma żadnego wpływu na ich decyzje, wynagrodzenia, warunki pracy ani gotowość do strajku. Kiedy kontrolerzy w Marsylii, Atenach czy Rzymie odmawiają pracy — europejska przestrzeń powietrzna zostaje ograniczona, loty są opóźniane lub odwoływane, a przewoźnicy nie mogą nic na to poradzić.
To jest klasyczna okoliczność nadzwyczajna: zdarzenie zewnętrzne, niezależne od przewoźnika, wymykające się jego kontroli. Trybunał nie kwestionował tego w żadnym z dotychczasowych wyroków. Linia, której lot został odwołany z powodu strajku kontrolerów, co do zasady może zwolnić się z odszkodowania ryczałtowego.
Ale — i to jest "ale", które zmienia sytuację wielu pasażerów — samo powołanie się na strajk kontrolerów nie wystarczy. Linia musi przejść przez drugi zamek "podwójnego testu": udowodnić, że podjęła wszelkie racjonalne środki, żeby mimo strajku dostarczyć Cię na miejsce. Czy próbowała przebukować Cię na inny lot? Czy sprawdziła alternatywne trasy? Czy skontaktowała się z Tobą z odpowiednim wyprzedzeniem? Czy miała rezerwę czasową w rozkładzie, żeby zaabsorbować krótkotrwałe zakłócenia?
📘 Chcesz sam odzyskać odszkodowanie? Pobierz naszego ebooka Kup ebooka — 129 zł